niedziela, 22 stycznia 2017

3 najbardziej żenujące propozycje współpracy blogerskiej

Hej Kochani współpraca blogowa to coś co pozwala nam przetestować dany produkt na własnej skórze i w naszych warunkach domowych. Co innego jest nanieść kilka mililitrów produktu na dłoń gdzieś tam w sklepie, a co innego mieć pełnowymiarowy produkt do naszej dyspozycji.

Niestety prócz firm, które naprawdę marketing mają na najwyższym poziomie są także takie, które najtańszym kosztem chcą się wypromować. Zwykle skutek niestety jest kiepski.

Poniżej przedstawię Wam trzy propozycje współprac kosmetycznych, które w moim odczuciu są żenujące. Oczywiście jeśli ktoś ma ochotę na tej zasadzie współpracować ja nie mam nic przeciwko. Po prostu ja wymagam czegoś więcej.





Przykład 1.

Współpraca w zamian za próbki. Czyli dostaniemy kilka próbek i na ich podstawie mamy napisać recenzję na blogu. Najśmieszniej jest z balsamami do ciała, których saszetka zwykle starcza na jedną nogę, jeśli nie na samą łydkę. Często spotykam się też z tym, że próbki działają inaczej niż pełnowymiarowy produkt. Nie wiem od czego to zależy, ale w tym wypadku wyrażanie opinii na podstawie próbki nie jest po prostu dobre.

Przykład 2. 

Wyślemy Ci produkt do testów ale musisz za niego częściowo zapłacić. Czyli np dany Ci 20% zniżki na krem, Ty go kupisz i napiszesz recenzję na blogu. Dla mnie osobiście to trochę poniżanie pracy blogera. Tak jakby recenzja zajmowała mi 3 minuty mojego czasu i warta jest jedynie 20% zniżki. Cały wkład czasowy, który bloger w tym czasie mógłby poświęcić na setki innych czynności jest niedoceniony. Ja osobiście się w to nie bawię.

Mało tego kiedyś zaproponowano mi pokrycie 50 % ceny danego produktu. Nie zgodziłam się. Po czym kilka tygodni póżniej przeceniono go właśnie o te 50%. Czyli zwykły klient kupił go za tyle samo co bloger z "super" promocją i dodatkową robotą dla siebie w postaci napisania recenzji.

Przykład 3. 

Ostatnia propozycja, którą kiedyś dostałam to przetestowanie kosmetyku po dacie jego ważności. Pewna firma chciała mi przesłać całą reklamówkę produktów przeterminowanych w celu ich przetestowania i napisania recenzji na blogu. Tak, naprawdę tak było. Sama w to nie wierzyłam. Swoją drogą Pani z marketingu bardzo się zdziwiła dostając odpowiedź odmowną. Był to jeden ze sklepów internetowych który dopiero co powstał. Dziwna sprawa skąd u nich już kosmetyki przeterminowane, no ale nie wnikam..

Narazie to tyle.

Jak wiecie istnieje coś takiego jak tajemnica korespondencji ale też z czystej przyzwoitości i niezręczności nie będę pisać, które firmy proponują tego typu współprace. Chciałam tylko przekazać, że czasem warto się zastanowić zarówno przed napisaniem do blogera jak i przed odpisaniem z odpowiedzią na daną ofertę. Nawet jeśli nas ona śmieszy i jest żenująca warto jednak zachować swój poziom kultury.

Znalazło by się pewnie jeszcze trochę podobnych kwiatków ale w tej chwili więcej nie pamiętam :)

65 komentarzy:

  1. Trzecia sytuacja najbardziej żenująca. Te kosmetyki pewnie poszły później jako gratisy do zakupów na tej stronie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Och tak :( Mnie też zdarzyło się kilka absurdalnyc propozycjii, z których oczywiście nie skorzystałam. Masakra :( Niestety i w świecie blogowym pijawki chcą wykorzystywać bliźniego :( bo to jest jawne wykorzystywanie. Przecież reklama na prawdę dużo kosztuje ... Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się czym sugerują się firmy przesyłając takie propozycje. Jak dla mnie to kompromitacja po całości. Przeterminowane kosmetyki, aż nie wierzę.
    Ciekawa jestem czy jakaś blogerka zgodziła się na taką współpracę.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z przykładem 1 ;) z 2 i 3 nie miałam styczności, aż czasami ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeci punkt zwalił mnie z nóg. Jak tak można... To przykre i aż ciężko w to uwierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie dawno miałam propozycje 40% rabatu na zakup czegoś, ale nie kosmetyku no i oczywiście reklama/recenzja na blogu + w innych miejscach linki, lineczki... nie zgodziłam się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie żenujące, a 3 punkt to już wogóle :/ tacy to szukają "jelenia"...

    OdpowiedzUsuń
  8. No nieźle... Mnie rozwaliło, jak jedna z chińskich firm zaproponowała mi jakąś chińską paletkę cieni w zamian za to, że wrzucę ich banner na bloga na 3 miesiace :D

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurcze. Ciekawe co takie firmy chcą taka postawa uzyskać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozwaliłaś mnie na łopatki punktem 3... myślałam, że będę znała wszystkie z wymienionych tu punktów z własnego doświadczenia, ale jednak mnie zażyłaś :p

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż... niektóre firmy chciałyby osiągnąć cel jak najniższym kosztem. Co gorsza - niektóre blogerki zgadzają się na takie warunki. Kiedyś dostałam propozycję przetestowania kremu, który miał tylko tydzień ważności i przez ten tydzień miałam produkt przetestować i napisać obszerną recenzję na jego temat. Nie zgodziłam się, a później na paru blogach widziałam wpisy pochwalne na jego temat. Szkoda słów///

    OdpowiedzUsuń
  12. Z takimi współpracami nie miałam do czynienia ale nic nie wiadomo co będzie w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To chyba tak jak z próbkami perfum, który są intensywniejsze :) Ale o przeterminowanych kosmetykach to nie słyszałam.... szok!

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj tak zgadzam się całkowicie. Zdecydowanie recenzje próbek to lekka przeginka, ja tam na takie układy absolutnie nie idę. Nigdy nie miałam propozycji odnośnie zniżki na zakupy, a potem recenzję ale też uważam że to słabe. Bo to jak by ta nasza praca, bo tak też trzeba to nazwać, czas na testy, na zdjęcia i napisanie recenzji nie był nic wart. Co do trzeciego punktu, to miałam jedynie propozycję testów produktów które były przed jeszcze ostatnim terminem, mniej więcej miesiąc. Skorzystałam bo była tam pomadka peelingująca Sylveco którą wiedziałam ze wykorzystam, i chciałam ją bardzo przetestować, z czego się cieszę bo jest świetna. No ale proponować kosmetyki po terminie? Mało zabawne ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzeci przykład to jakaś masakra w głowie się nie mieści .

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój hit to była pewna propozycja opisania produktów...których fizycznie miałam nie dostać. Chodziło o to, że sklep chciał umieścić opisy blogerów (oczywiście wychwalające) na swoich ulotkach reklamowych. I EWENTUALNIE wysłać produkt, jeśli sobie tego życzę...przy czym ewentualnie było tutaj słowem kluczem :D Albo dostałam propozycję opisania oferty i wnętrza (!) salonu, w którym nigdy nie byłam. Oczywiście nie zostałam tam zaproszona na żaden zabieg, Pani po prostu chciała żebym opisała salon "bo opis przecież jest na ich stronie" :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Niektóre firmy są po prostu niepoważne :(

    OdpowiedzUsuń
  18. 3 opisana sytuacja jest chyba najgorsza ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. O kurcze. Trzecia propozycja nieco przeraża. Skoro proponują rzeczy przeterminowane, to pewnie i sprzedawać będą. Cwaniactwo do entej potęgi.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie regularnie prosi o współprace pewne miejsce w Warszawie. A ja za każdym razem odmawiam tłumacząc, że skoro jestem z Opola i nie planuję wycieczki do Warszawy, to wypadłabym bardzo niewiarygodnie w oczach czytelników zachwalając nagle jakieś miejsce w Wawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam wrazenie ze caly swiat marketingowo-eventowy kreci sie w warszawie :)

      Usuń
  21. OOO! Ta propozycja z przeterminowanymi kosmetykami przerażająca. Nie spotkałam się z taką sytuacją.

    OdpowiedzUsuń
  22. Niektóre firmy faktycznie myślą, że bloger musi się zgodzić na wszystkie ich warunki i jeszcze w superlatywach opisze dany produkt.

    OdpowiedzUsuń
  23. pamiętam propozycje współpracy oczywiście produkt do testowania otrzymam ale pod warunkiem ze poniosę koszty wysyłki... no i tu się okazało że owe koszty przewyższały wartość produktu ;/

    OdpowiedzUsuń
  24. Z tymi przeterminowanymi kosmetykami to aż włos się jeży na głowie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Świadczy to bardzo źle o firmach, które proponują taki układ...

    OdpowiedzUsuń
  26. Wiele z tych sytuacji jest naprawę żenujących - osobiście, nie mogę się skarżyć bo u mnie jak dotąd wszystko przebiega bardzo pomyślnie, i współpracuję z miłymi, normalnymi ludźmi :P Sytuacje, które przedstawiłaś to moim zdaniem kompletny brak szacunku dla naszej pracy (blogerów) i zapewne bym takim osobom napisała kilka dosadnych rzeczy :P

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  27. Przesadzili z trzecią sytuacją...
    Mnie też denerwuje fakt, gdy firma życzy sobie pozytywną opinię. Niektórzy się zgadzają i potem krąży po internecie masa zachwytów, a jak się to coś kupi to okazuje się bublem jakich mało.
    Albo recenzja produktu, który ma działać np. po miesiącu, a trzeba wystawić recenzję w przeciągu tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  28. No nie, z tymi przeterminowanymi produktami to porażka totalna...

    OdpowiedzUsuń
  29. 3 jak dla mnie nie jest niczym szokujacym-sama niedawno w sklepie kupiłam nabiał w postaci mięsa.Po rozpakowaniu pod spodem było całe zielone i delikatnie mówiąc brzydko pachniało.
    Ale co do 2-SZOK!!!
    Pozdrawiam
    body-and-hair-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Na spotkaniu blogerek dostałam paczkę kosmetyków dla dzieci od FEEDO.PL
    Był tam balsam do ciała, krem do pupy i coś do kąpieli. Dla maluszków. Sęk w tym, że one były przeterminowane. Jeden nawet o ROK :/
    Wymogiem FEEDO.PL było w relacji ze spotkania umieszczenie zdjęć produktów i aktywnego linku do ich sklepu. Nie wywiązałam się i całość skomentowałam na swoim fb.
    Dlaczego firmy mają blogerów/influencerów za idiotów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeterminowane i jeszcze do testowania na dzieciach ? Masakra ja sie cały czas łudzę ze to moze jakiś nieszczęsny stażysta wpada ba takie pomysły a nie doświadczony marketingowiec

      Usuń
  31. Nieźle, takie współprace... Ja też nie lubię testować próbek. Ale żeby kosmetyki po terminie? Nie rozumiem głupoty... :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Zaskoczyłaś mnie zwłaszcza przykładem 2 i 3 :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawe, jak recenzować przeterminowane kosmetyki. A gdyby zniszczyły skórę ? Propozycja co najmniej nie na miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Z pierwszą i drugą sytuacją sama się spotkałam ale trzecią to mnie zszokowałaś. W życiu bym nie pomyślała że ktoś może wpaść na tak żenujący pomysł...

    OdpowiedzUsuń
  35. chyba żartujesz że przeterminowane mazidła Ci proponowali ;o ;o ;o

    OdpowiedzUsuń
  36. Jeny! Ta ostatnia jest straszna... Ja kiedyś na kursie kosmetycznym z UE dostałam lakeir do paznokci po terminie - termin był zaklejony. Pozdrawiam Anna

    OdpowiedzUsuń
  37. Myślałam, że już mnie nic nie zdziwi, a jednak. Przeterminowane kosmetyki? Szkoda słów!

    OdpowiedzUsuń
  38. wow kosmetyki przeterminowane ?? No to jest porażka ;/

    OdpowiedzUsuń
  39. wiesz, firmy są rozbestwione ilością blogów i tym, że mogą przebierać jak w ulęgałkach, w związku z czym pozbywają się tego co im zalega na magazynie, lub co im się nie sprzedaje, oczekując nie wiadomo czego :-/

    OdpowiedzUsuń
  40. Ostatni punkt po prostu szokujący!

    OdpowiedzUsuń
  41. Dla mnie te oferty też są żenujące, a w szczególności sytuacja 3. Jak można proponować komuś przeterminowane kosmetyki? Dla mnie to jest śmiech na sali ;/

    OdpowiedzUsuń
  42. To tylko świadczy o firmie... Z tymi kosmetykami po terminie to już słyszałam. Z tego co pamiętam, to była nawet kiedyś jakaś większa akcja. Jeden portal organizował rozdanie dla blogerów. O ile dobrze pamiętam, to był chyba krem. Później- jak już blogerki go otrzymały okazało się, że był dawno po terminie. Mnie to nie dotyczyło, co nie zmienia faktu, że teraz patrzę na datę na kosmetykach :P

    OdpowiedzUsuń
  43. Propozycję numer 2 miałam i propozycję numer 3 słyszałam, a sama miałam podobną, termin kończył się w danym miesiącu i chcieli przesłać mi produkt na cito do testowania.
    Niestety takie oferty firm biorą się stąd, że są osoby, które przystają na takie propozycje.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ha ha ha cudowne, mam nadzieję na kolejny wpis z takimi perełkami 😜👍🏻

    OdpowiedzUsuń
  45. Osz kurde! Ale chamskie współpracę! Ta 3 nas strasznie zbulwersowała :/ Nie wiemy jak można tak owijać w bawełnę! Mega wpis, takich brakuje wśród tych wszystkich sztucznych recenzji jakie panują w blogsferze. Buziaki kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  46. Żenujące propozycje :/ Chyba ostatnia najgorsza.

    OdpowiedzUsuń
  47. Temat rzeka :P Ja właśnie kiedyś dostałam przeterminowane kosmetyki do testów. Jak się upomniałam to zostałam oskarżona o to ,, Że blogerki to darmozjady" haha :D Też miałam podobne współprace do Ciebie. Obecnie już zrezygnowałam z współprac barterowych i biorę tylko takie które mi pasują i za nie zapłacą. Ofert o wiele mniej, ale moja praca bardziej się opłaca

    OdpowiedzUsuń
  48. 'Zabawne'... ale niestety są takie blogerki, które TO właśnie biorą :/

    OdpowiedzUsuń
  49. Masakra :/ o ile z pierwszą się spotkałam, o tyle z drugą i trzecią już nie, ale o trzeciej była kiedyś głośniejsza akcja na blogach :p

    OdpowiedzUsuń
  50. Uśmiałam się po pachy!
    Masz rację często zdarzają się żenujące propozycje.

    OdpowiedzUsuń
  51. no tak każdy chce zaoszczędzić i zarobić ot tak :) nawet duże firmy przykre lecz prawdziwe

    OdpowiedzUsuń
  52. Naprawdę ktoś zaoferował przeterminowane kosmetyki? Masakra...

    OdpowiedzUsuń
  53. O nieeee! To chwyt poniżej pasa! Próbki dostajemy za darmo przy zakupach i nie mam zamiaru nawet odpisywać na takie głupoty. Niektórym naprawdę się w głowach poprzewracało :/

    OdpowiedzUsuń
  54. Przeterminowane produkty szok... :/ Kiedyś na fb jakiegoś sklepu widziałam propozycję dla blogerek z kosmetykami z krótką datą przydatności co i tak trochę mnie zniesmaczyło, ale to...

    OdpowiedzUsuń
  55. O rany przeterminowane produkty, to woła o pomstę do nieba! ;/

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja dostałam propozycję, że dostanę PRÓBKI do przetestowania jeśli ZAPŁACĘ ZA PRZESYŁKĘ. No ręce po prostu mi opadły.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz :)

Proszę o niespamowanie linkami.

W razie pytań zapraszam do kontaktu, mój adres e-mail to rossnett2@tlen.pl


SZABLON BY: PANNA VEJJS.