środa, 27 sierpnia 2014

Korekcja uszu - moje doświadczenia

Krótka opowieść na temat korekcji uszu, rzecz miała miejsce ponad 5 lat temu nie pamiętam już dokładnie roku postaram się nakreślić najważniejsze rzeczy, parę z nich wcześniej zapisałam i teraz mogę je zacytować :). Może się komuś przyda.

1. Zabieg miałam w maju o 9.00 rano w klinice niedaleko mojego miasta. Wcześniej byłam na konsultacji żeby otrzymać skierowanie na badania i dowiedzieć się o plusach i minusach jakie niesie ze sobą korekcja uszu.
2. Na wejściu zainkasowano pieniądze, miałam gotówkę, co przyczyniło się do tego, że dostałam rabat na zabieg.
3. Częścią Kliniki jest hotel. Pani zaprowadziła mnie do pokoju hotelowego gdzie dostałam piżamę i kapcie. Miałam się tam przebrać. Przed samym zabiegiem musiałam zażyć antybiotyk.


4. Dalej zabrano mnie do pomieszczenia gdzie zrobiono zdjęcie twarzy i uszu przed zabiegiem korekcji uszu dodając, że bez mojej zgody nie mogą wykorzystać zdjęć. Takie zdjęcia można zobaczyć na ich stronie internetowej, głównie są to fotografie dzieci (przed i po zabiegu).
5. Następnie zaprowadzono mnie na salę gdzie dostałam ochraniacze na kapcie szpitalne. 
6. Największe wrażenie zrobiła na mnie sala operacyjna, bardzo profesjonalna - wszystko ze stali, nowoczesne wielkie lampy i meble, czysto i z sensem. Poczułam się bezpiecznie.
7. Kazano mi się położyć na łóżku i zrobić kitkę. Dalej weszła Pani chirurg i pielęgniarki, które zaczęły się ubierać w sterylnie zapakowane fartuchy do zabiegu korekcja uszu. 
8. Łóżko było dość wysokie, w miejscu głowy był otwór. Miałam leżeć na plecach z głową odchyloną. Panie zakrywały mnie różnymi namiotami i płachtami z otworem na ucho. 
9. Następnie zdezynfekowały ucho czymś zimnym - nic nie szczypało.
10. Dalej wstrzyknięto znieczulenie w okolice ucha i samo ucho.
11. Panie zabrały się do pracy puszczając spokojną muzykę i rozmawiały ze sobą i ze mną od czasu do czasu. Nie pamiętam nawet o czym ale to były ich jakieś prywatne tematy o mężczyznach i weekendzie.
12. Na każdym kroku doktor mówiła po kolei co robi i czego mogę się spodziewać, jak mogę odczuwać. Mówiła też co będzie dalej i zadawała pytania czy wszystko ok. 
13. Przy końcu robienia jednego ucha wszystkie Panie patrzyły na mnie po kolei żeby ocenić jak wygląda ucho w stosunku do całej twarzy, żeby nie odstawało ale też żeby za bardzo nie przylegało nienaturalnie. Korekcja uszu musi być tak wykonana, żeby człowiek wyglądał naturalnie a nie jak elf ;)
12. Dalej opatrzono mi opatrunkami ucho, po czym zabrano się za drugie. Podczas całego zabiegu czułam jedynie ciepło lub ucisk, lekki lub bardziej mocny, ale nic poza tym.
13. Po zrobieniu obu uszek musiałam usiąść na łóżku, Panie zdjęły opatrunki i patrzyły na rozstawienie uszu w stosunku do głowy. Chodziło o wrażenie jak nowe uszy będą się komponować z całą twarzą, czy nie są zbyt duże lub przesadnie naciągnięte. 
14. Dalej zrobiono opatrunek i dostałam leki na receptę.
15. Najgorsza była pierwsza noc bo wiadomo ból ale też nie mogłam sobie znaleźć pozycji żeby nie dotykać uszu. Taka samokontrola, żeby przypadkiem czegoś nie zepsuć. Kolejne noce były łatwiejsze i bardziej się bałam żeby np przez sen się źle nie ułożyć, niż rzeczywiście było to konieczne. 
16. Tydzień po zabiegu miałam zdjęcie opatrunku i szwów po czym wreszcie mogłam umyć głowę :) Wierzcie mi, że niemycie głowy przez tydzień jest straszne.
17. W ciągu tygodnia rekonwalescencji nie mogłam praktycznie nic robić, nosić, schylać się nic. Żadnego wysiłku. Żeby szwy nie puściły. Przestrzegałam wszystkich zaleceń, nie drapałam się i nie chciałam podglądać pod opatrunki. Zresztą jeszcze długie miesiące później dbałam o siebie bardzo uważając na uszy. W nocy zakładałam opaskę. Ważna też była higiena uszu. Trzeba było je myć i nie bać się dotykać, mimo, że po korekcji uszu stały się one znieczulone jak po wizycie u dentysty. Odczucie w dotyku było dziwne, ale z biegiem czasu wracało do normy. 

Jestem bardzo zadowolona, że się zdecydowałam. Uszka minimalnie odskoczyły od głowy w miarę upływu czasu ale absolutnie mi to nie przeszkadza, nie są już takie jak kiedyś. Z osoby, która wiecznie nosiła rozpuszczone włosy teraz wiecznie noszę spięte:).

Wiem, że różne są zdania na temat poprawiania urody, ja jednak uważam że jeśli ktoś ma kompleks i ma możliwość go zlikwidować, to powinien to zrobić. Teraz po latach wiem, że trzeba było zrobić korekcję uszu już dawno, nie czekając do ukończenia 18 lat i nie szukając wymówek. W porównaniu z bólem porodowym taki zabieg to pestka. 

17 komentarzy:

  1. współczuję, ale najważniejsze, że teraz jesteś zadowolona, akceptujesz siebie. nie mam nic przeciwko chirurgii plastycznej, jestem nawet za i gdybym miała więcej kasy na pewno kilka rzeczy bym sobie poprawiła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że wszystko przebiegło w miłej atmosferze ;)
    Jak miałam usuwane znamię na plecach to też wszystko co miłe mnie spotkało ;)
    + nie działa CI pierwszy link.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciesze się, że jesteś zadowolona :) link już ok :)

      Usuń
  3. Ja mam za duży nos, ale mój strach przed tego typu zabiegami skuteczni mnie odstrasza. Dobrze, że wszystko poszło dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam inne kompleksy ale nauczyłam się z nimi żyć i nawet je polubiłam, a uszy niestety zawsze dawały mi "w kość". Nos też bym zoperowała ale póki co boję się tak jak Ty wszystko co związane z widzeniem i oddychaniem póki co nie jest dla mnie jeśli chodzi o operacje :)

      Usuń
  4. Najważniejsze znać umiar i jeśli faktycznie coś ma poprawić i polepszyć akceptację samych siebie to czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jeszcze w żaden w żaden sposób nie poprawiałam swojej urody,ale nie mówię,nie,bo nie wiem,co będzie za kilka lat :)
    Często myślałam o pomniejszeniu piersi,tak-pomniejszeniu,ale już mi przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie zabiegi czasem są konieczne, wiem jak dzieci wysmiewaja inne z powodu np strasznie odstajacych uszu, niby taka uroda ale każdy chce się przecież podobać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję..dobrze, że ja nie mam takiego problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja również jestem zdania że należy poprawiać, dla własnego samopoczucia, a także dla otoczenia, bo niestety mimo że mamy XXI wiek to w mentalności ludzi nic się nie zmienia i wciąż większość jest nietolerancyjna

    OdpowiedzUsuń
  9. A co dokładnie miałaś robione: tylko "poprawienie przylegania" uszu, czy też jakąś korektę ich kształtu czy wielkości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odstawanie tylko, z kształtu i wielkosci jestem zadowolona:)

      Usuń
  10. Czasem warto wycierpieć, takie zabiegi za granicą są czymś normalnym tylko u nas to jeszcze nie wiadomo co

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdybym miała tylko nadmiar gotówki tez bym poprawiła kilka rzeczy! Najwazniesze ze jestes zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. To brzmi przerażająco, ale dzielna z Ciebie kobieta ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie, że wszystko się udało i przebiegło w dobrej atmosferze.
    Ja z własnej woli nic bym sobie nie poprawiła ;0

    OdpowiedzUsuń
  14. popieram tego typu zabiegi, gdy mankament znacznie utrudnia życie i daje dyskomfort psychiczny

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz :)

Proszę o niespamowanie linkami.

W razie pytań zapraszam do kontaktu, mój adres e-mail to rossnett2@tlen.pl


SZABLON BY: PANNA VEJJS.